Mecz PGE Orlik Opole : Naprzód Janów

Do 52 minuty hokeiści PGE Orlika Opole prowadzili z Naprzodem Janów 4:2, ale kara meczu Miroslava Zaťki dała rywalom aż trzy gole w przewadze. Sędzia do szatni odesłał tylko Słowaka, który zrzucił rękawice i położył szybko Marcina Jarosa. A to ostatecznie okazało się kluczem do zwycięstwa beniaminka PHL.

Od pierwszych minut spotkanie wyglądało chaotycznie. Zarówno gospodarze, jak i goście mieli problem ze stworzeniem akcji. W pierwszej części spotkania zawodnicy Orlika dopuszczali się wielu nieczystych zagrań, przez co już w 12. minucie spotkanie zawodnicy Naprzodu Janów mieli szansę na otworzenie wyniku podczas gry w podwójnej przewadze. Gospodarze jednak nie dali się zaskoczyć i zachowali spokój w obronie. Pod koniec tercji pierwsza formacja Orlika stworzyła spore zamieszanie pod bramką strzeżoną przez Elżbieciaka. Najprzytomniej pod bramką zachował się Karol Wąsiński i dobił krążek do bramki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

W drugiej tercji to gospodarze przejęli inicjatywę i prowadzili grę. Podczas rozgrywania przewagi gospodarze popełnili prosty błąd i Zatko zmuszony był faulować zmierzającego sam na sam z bramkarzem Mateusza Adamusa. Skrzydłowy gości pewnie wykorzystał rzut karny i doprowadził do remisu.

Jednak dwie minuty później zawodnicy Naprzodu również dopuścili się koszmarnego błędu i stracili krążek podczas gry w przewadze. Radek Meidl oddał strzał prosto w Michała Elżbieciaka, a Filip Stopiński umieścił gumę w bramce. Do ostatniej syreny drugiej części spotkania Orlik wyraźnie przeważał nad rywalami. Gospodarzom zabrakło jednak skutecznego wykończenia akcji. Zawodnicy Naprzodu Janów, którzy łącznie przez dwie tercje oddali zaledwie 9 strzałów na bramkę, myśleli wyłącznie o wyrównaniu wyniku spotkania. I udało im się to już na samym początku trzeciej części spotkania. Kamil Charousek pewnym strzałem pokonał Michała Kielera podczas gry w przewadze.
Kolejne 10 minut należało do zawodników Orlika Opole, którzy całkowicie zdominowali grę. W 44. minucie Lorek zagrał do wyjeżdżającego lewym skrzydłem Radka Meidla, który bez problemów wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Trzy minuty później kapitan Orlika – Sebastian Szydło powiększył prowadzenie na 4:2. Później Demjaniuk i Baranyk zmarnowali dobre okazje i wynik nie uległ zmianie.

Momentem przełomowym całego spotkania było wydarzenie z 52. minuty. Jaros rzucił na bandę Miroslava Zatko, emocje wzięły górę i po paru sekundach szarpanina przerodziła się w bójkę. Wystarczyło parę mocnych ciosów obrońcy Orlika, by powalić na lód Marcina Jarosa. Po bójce sędziowie zdecydowali się ukarać tylko zawodnika gospodarzy dlatego kolejne pięć minut opolanie grali w osłabieniu. Hokeiści Naprzodu Janów doskonale zagrali w przewadze liczebnej pozostawiając Kielera bez szans. Na początku Jiří Charousek wykorzystał podanie Kamila Charouska, a do wyrównania doprowadził Adam Rajski pokonując Kielera z najbliższej odległości. Decydującego gola zdobył Kamil Charousek, który mocnym strzałem z niebieskiej ponownie pokonał Kielera. Do ostatniej sekundy atmosfera na lodzie była napięta, a między zawodnikami dochodziło do spięć. Mimo gry 3 na 5 pod sam koniec spotkania, zawodnicy Naprzodu utrzymali prowadzenie i wygrali całe spotkanie 4:5.

– Bardzo cieszymy się ze zdobytych punktów. Już tydzień temu byliśmy blisko zwycięstwa na własnym lodowisku. Przyjechaliśmy do Opola z nastawieniem, że zdobędziemy tu komplet punktów – zaznaczył Adrian Parzyszek, trener Naprzodu. – Pierwsze dwie tercje były najsłabsze w naszym wykonaniu od startu ligi. Po mocnych słowach w szatni i mobilizacji udało się wygrać. Dwie bramki to w hokeju nie jest wielka przewaga. Przełomowym momentem była pięciominutowa kara dla przeciwnika. Myślę, że bardzo rzadko się to zdarza. Wielkie brawa dla chłopaków, że w tak krótkim czasie odwróciliśmy losy meczu – dodał.

PGE Orlik Opole – Naprzód Janów Katowice 4:5 (1:0, 1:1, 2:4)
1:0 Karol Wąsiński – Václav Meidl (17:41)
1:1 Mateusz Adamus  (32:14, rzut karny)
2:1 Filip Stopiński – Radek Meidl (34:31, 4/5)
2:2 Kamil Charousek – Jiří Charousek (40:36, 5/4)
3:2 Radek Meidl – Jarosław Lorek (43:23, 5/4)
4:2 Sebastian Szydło – Mateusz Sordon, Jan Látal (46:32, 5/4)
4:3 Jiří Charousek – Kamil Charousek (52:22, 5/4)
4:4 Adam Rajski – Michał Stokłosa (53:05, 5/4)
4:5 Kamil Charousek – Jiří Charousek, Mateusz Adamus (53:46, 5/4)

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek – Dariusz Pobożniak, Michał Kogut.
Minuty karne: 39 (w tym 25 min. dla Zaťko za walkę na pięści) – 14
Strzały: 26 – 18
Widzów: 420

PGE Orlik: Kieler – Bychawski, Sordon; Kiselewski, V. Meidl, Baranyk (2) – Kostek (2), Zaťko (27); Demjaniuk, Szydło (2), Przygodzki – Sznotala, Látal; Gorzycki, Sikora, Wąsiński – Lorek, Stopiński (4), R. Meidl oraz Gawlik.

Naprzód: Elżbieciak – Musioł (2), K. Charousek; Adamus, J. Charousek, Indra – Żywiołek, Potiechin (2); Rajski, Šeda (4), Skrodziuk – Kurz, Kosakowski; Jaros (2), Stachura, Piper – Kulik, Sarna; Stokłosa, Pohl (4), Sroka.

Attachment

Partnerzy

 
 
Page generated in 0,524 seconds. Stats plugin by www.blog.ca